Słońce dawno już zaszło. Budynek szkoły otulony woalem nocy. Na ulicy spokój. Jakieś postacie objuczone plecakami i turystycznymi torbami chyłkiem przemykają tu i ówdzie, gromadząc się w pobliżu budynku Zespołu Szkół Gastronomicznych i Handlowych.
Jest godzina 21.45, 8 kwietnia 2008 roku. Robi się coraz gwarniej, nikt nie myśli o błogim śnie; rozpoczęła się szkolna wycieczka do Torunia - Szlakiem Piastowskim.
W grupie uczestników przedstawiciele klas od najmłodszych do najstarszych, reprezentujący pion techniczny jak i zasadniczy; jednym słowem przekrój szkolnej społeczności. Całość pod komendą trójki nauczycieli: mgr Izabeli Napierały, mgr Anety Wójcik - Nowak, mgr Marka Świerczka.
Przed nami trzy dni wypełnione po brzegi atrakcjami, o co postarała się prof. Izabela Napierała - Inowrocławianka jak się patrzy.
Następnego dnia Toruń powitał nas wczesnym rankiem. Sprawne zakwaterowanie w Domu Pielgrzyma. Pyszne śniadanie i ten chleb, inny niż w Bielsku, pulchny, naturalny; taki zwyczajny.
Ruszamy w miasto. Planetarium; podróż w układzie słonecznym, potem w Orbitarium - sali z modelem sondy kosmicznej na środku. Wirtualna prezentacja na życzenie, wystarczyło uruchomić system po to by znaleźć się na Marsie, Jowiszu czy Merkurym. Interesujące!
Stare Miasto z przewodnikiem, niezwykle urokliwe, przepełnione rodzimą tradycją i historią. Ratusz, Dwór Artusa, kościoły, miejskie bramy i obwarowania, spichlerze, Krzywa Wieża; byliśmy pod wrażeniem.
Muzeum Piernika, zabawa, że boki można zrywać. Dobór ingrediencji, formowanie piernikowego ciasta i wypiek; powiodły się. Jakże by inaczej. Nam z Gastronoma nie z takimi zadaniami przyszło niejednokrotnie się uporać.
Smakowita ciepła kolacja i powrót na Stare Miasto nocą. Magiczne, porażające pięknem, zewsząd oświetlone, opalizujące w obiektywach aparatów fotograficznych. Zaczarowana dorożka i zaczarowany dorożkarz także tam byli.
Czwartek 10 kwietnia. Pochmurno. Zaczęło siąpić. Chłodno. Śniadanie i ten chleb niezapomniany. Dzień dobry Gniezno! Muzeum Początków Państwa Polskiego; multimedialna wędrówka śladem Piastowskich Grodów. Oświetlone modele wczesnośredniowiecznych obiektów i eksponatów, i głos narratora wydobywający się gdzieś z oddali. Jak się zdaje zrozumieliśmy o co chodzi z tym Szlakiem Piastowskim.
Nieopodal w sali unikat - ekspozycja perełek polskiego piśmiennictwa; Kroniki Jana Długosza, Kazań Gnieźnieńskich, Wincentego Kadłubka. Niesamowite!!!
Czas na wizytę u św. Wojciecha w jego sanktuarium; Katedrze Gnieźnieńskiej. Chwila skupienia i modlitwy, po czym przewodnik poprowadził nas przed Drzwi Gnieźnieńskie. Ponad osiemset lat przyglądało się nam osiemnastoma scenkami z życia biskupa Wojciecha.
Nie przestaje padać. Zerwał się porywisty wiatr. Trzydzieści minut autokarem i jesteśmy w Biskupinie. Rekonstrukcja łużyckiej osady onieśmiela i przytłacza swym pięknem. Gdzież są ci ludzie, którzy jakby na krótką chwilę opuścili drewniane chaty? Pociemniałe pale drewniane przed 2700 laty wbite w dno bagna ... trudno uwierzyć ... życie tak szybko przemija ... nic to, udajemy się do Kruszwicy nad Jezioro Gopło. Hotel sportowy. Wspaniała kolacja.
Już piątek; ostatni dzień naszego pobytu na staropolskim szlaku. Śniadanie i znowu ten najlepszy chleb. Jedziemy do Inowrocławia. Dzień nie zachęca do wędrówek. Nieustannie pada. My zaś nie poddajemy się!
Tężnie i Park Solankowy; wielkością przekraczają nasze wyobrażenia, a przecież to drugi tak duży obiekt po tym z Ciechocinka. Idziemy za przewodnikiem. Ciągle pada jak w tej piosence.
Szybki matematyczny rachunek; zostało w budżecie wycieczki trochę drobnych po to by wstąpić do Muzeum Jana Kasprowicza. Oprowadzający nas młody mężczyzna odkrywa rozmaite szczegóły i ciekawostki z życia pisarza. Nie znajdziesz ich tak szybko w literaturze czy innych źródłach!
Wracamy do Kruszwicy. Trochę przejaśniało. Na Mysiej Wieży obcujemy z historią i legendą o Popielu i niesfornych myszach. Przed nami jeszcze rejs statkiem "Rusałka" po Jeziorze Gopło. Urokliwy zakątek, a w lecie siedlisko sportów wodnych wszelkiego rodzaju. Spacer po ryneczku i filiżanka wybornej kawy w niezwykle sympatycznej kawiarence na zakończenie dnia.
Jeszcze kolacja i jak na złość przestało padać! Ruszamy w drogę powrotną pełni wspomnień i doznań. Autokarowy mini konkurs i nagrody pozwoliły na utrwalenie zdobytej wiedzy.
Niektórzy spośród Nas jeszcze tutaj wrócą. Do zobaczenia!
Wspominał M. Świerczek |
|